Nie wyglądam przez okno. Zasypiam, śpię, lub o spaniu ciągle myślę. Mój zegar nie chce się przestawić i bardzo źle znoszę te zbyt wczesne wieczory ciągnące się w nieskończoność. Deszczowe poranki, pochmurne południa, każdego dnia coraz bardziej szare. Zamknęłam się w 4 ścianach i od 2 dni tworzę tu swój mniej szary świat. Wracam. Wspominam. Słowami dotykam zdjęcia.Przyglądam się sobie z 3 rolkami filmu zamknięta w łazience.
Niedługo przeprowadzka. Zaczynam pakowanie, stoją w przejściu pierwsze kartony. Pogodzenie się z przemijaniem i tymczasowością nadal jest dla mnie bardzo trudne. Za trudne.
Po kilku późnych godzinach spędzonych na szukaniu, przeglądaniu, czytaniu, rozumieniu wszystkiego nt. Mauretanii- podjęłam decyzję. Mam miesiąc żeby przestać się bać malarii, zaminowanych pól wokół torów kolejowych i złych ludzi. Wdech i wydech. Niczego nie żałować.
czuję się jak mała dziewczynka z książką z najpiękniejszymi miejscami świata oglądając te zdjęcia.
OdpowiedzUsuń:-)małe dziewczynki widzą świat najpiękniej :-))
Usuń